Rozmowa telefoniczna z moją gorszą połówką:
Ja: Wolisz klopsy w sosie chrzanowym czy musztardowym ?
G: Mówiłaś coś o normalnych klopsach !
Ja: Kiedy one są normalne ...
G: Nie są ! Mówiłaś coś o sosie pomidorowym, albo koperkowym ! Ja nie lubię takich wynalazków !
Ja: A jadłeś kiedyś w ogóle ?
G: Nie, ale i tak nie lubię !
Ja: Boże... Jak z dzieckiem...
G: No i dobrze ! Zrób jakiś normalny sos... Pomidorowy, koperkowy, albo jakiś myśliwski...
Ja: To właśnie myśliwski jest nienormalny !
G: Właśnie, że jest normalny...
Ja: Ta... Chyba dla myśliwych...
Kurtyna, oklaski !
Grzesiek w kwestii jedzenia, to jeden z najbardziej opornych przypadków, z jakimi miałam do czynienia w całym swoim życiu. Do wielu produktów jest tak uprzedzony, że nawet gdybym próbowała przemycić coś cichcem, to z pewnością jego wrażliwe podniebienie wyczułoby podstęp i zacząłby się proces dostarczania papki z przełyku wprost w muszlę klozetową ;) Wobec tego muszę kombinować, jeżeli nie chcę, aby zagłodził się spędzając u mnie weekend ;) Swoją drogą musi mi to kombinowanie dobrze wychodzić, bo wszyscy którzy go znają są zgodni, że odkąd z nim jestem, to przytyło mu się tu i ówdzie parę kilo :)
Chyba jestem podobnym opornym przypadkiem:)też nie lubię wynalazków:D
OdpowiedzUsuńProblem polega na tym, że moja gorsza połówka najchętniej przez całe życie wyjadałaby farsz z lasagni ;) Kiedy bym się go nie zapytała co chce na obiad, to albo słyszę "nie wiem", albo "lasagne, lasagne"... Do porzygania :D
Usuńto lepszy jest, bo ja to zawsze pomidorówkę, a bo lasagne to dla mnie również wynalazek.. mąż nie je w domu.. :D
UsuńWolałabym, aby miał obsesję na tę pomidorówkę :) Więcej czasu bym zaoszczędziła przynajmniej :D
Usuń